W niespełna miesiąc indeks WIG-Banki urósł o blisko tysiąc punktów, odbijając od 4-letniego dołka. Zdaniem niektórych rynek zdyskontował już wszystkie niekorzystne informacje. Nie zmienia to mojej oceny, że notowane na GPW banki wciąż są zbyt drogie, aby stanowić inwestycyjną okazję.


20 stycznia branżowy indeks WIG-Banki wyznaczył 4-letnie minimum na poziomie 5.174,17 pkt. Na przedpołudniowym fixingu 18 lutego jego wartość wzrosła do 6.142,43 pkt.. WIG-Banki w niespełna miesiąc zyskał 18,9%, co pozwoliło powrócić do stanu z początku roku. Wciąż jednak jest to poziom o 31% niższy od szczytu bankowej hossy z lutego 2014 roku.
Ryzyka się zmaterializowały
Zimowe odbicie akcji banków uzasadniane jest na różne sposoby. Po pierwsze, stoi za nim mechanika rynku, który przez poprzednie 8 miesięcy przecenił bankowy indeks aż o 38%. Po tak silnych spadkach nawet 20-procentowe odreagowanie nie stanowi zaskoczenia. Po drugie, w styczniu zmaterializowały się najważniejsze czynniki ryzyka, które stały za zeszłoroczną „masakrą” banków.
1 lutego w życie weszło opodatkowanie kredytów („ustawa o podatku od niektórych instytucji finansowych”) stawką 0,44% rocznie. Zarządy banków, analitycy i inwestorzy zdążyli uwzględnić w wynikach bezpośrednie skutki nowej daniny. Z grubsza wiadomo więc, ile zapłacą poszczególne banki i o ile nowy podatek zmniejszy ich zyski.
Zobacz także
Po trzecie, nowi członkowie Rady Polityki Pieniężnej nie okazali się takimi „gołębiami”, jak się wcześniej obawiano. Przynajmniej werbalnie wykazują niewielką ochotę na cięcie i tak już rekordowych stóp procentowych, co ze względu na zapisy tzw. ustawy antylichwiarskiej (ograniczającej nominalne oprocentowanie kredytów do czterokrotności stopy lombardowej NBP) i podatek od kredytów byłoby zabójcze dla wyniku odsetkowego niektórych banków.

Po czwarte, zmaterializowały się koszty dopłat do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego oraz branżowego Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.
I wreszcie najważniejsze: prezydent Andrzej Duda zgodnie z przedwyborczą obietnicą złożył w Sejmie projekt przymusowej restrukturyzacji kredytów walutowych. Według obliczeń NBP propozycja miałaby kosztować „sektor bankowy” (czyli tak naprawdę sześć „ufrankowionych” banków) astronomiczną kwotę 44 mld złotych. Prezydencka ustawa z dużym prawdopodobieństwem oznaczałaby plajtę kilku dużych banków i choćby z tego powodu szanse jej wejścia w życie w obecnym kształcie są bliskie zera.
Zamiary władzy zdradził wicepremier Mateusz Morawiecki. „Prezydent przygotował propozycję, ponieważ ją obiecał, ale nie będzie jej forsował” – powiedział dziennikarzom były prezes BZ WBK. Inwestorzy w lot złapali aluzję: propozycja Pałacu Prezydenckiego nie zostanie wdrożona w życie, a frankowiczom rzuci się „ochłapy” kosztujące kilka miliardów złotych. Tak przynajmniej zdaje się myśleć rynek, gdyż po wypowiedzi Morawieckiego notowania banków wystrzeliły w górę.
Wszystkie trupy z szafy
Aby bankowa bessa na GPW mogła się zakończyć, na rynek muszą wypaść wszystkie bankowe trupy. Póki co wypadł podatek, franki, SKOK Wołomin i SK Bank. Tyle że sytuacja w sektorze SKOK i w bankach spółdzielczych nie została do końca wyklarowana.
Specyficznym problemem polskich banków jest też zaangażowanie w kredytowanie spółek górniczych (JSW, Kompania Węglowa), gdzie potencjalnie drzemią straty liczone w miliardach. Słaba kondycja finansowa niektórych mniejszych (ale wciąż znacznie większych od SK Banku!) instytucji kredytowych także budzi obawy przed pierwszą od 2000 roku niewypłacalnością banku komercyjnego w Polsce. Póki co to ryzyko jest niewielkie, ale patrząc na rynkową wycenę aktywów niektórych podmiotów, nie można go całkowicie bagatelizować.
W odwodzie obozu niedźwiedzi pozostaje jeszcze groźba kryzysu w europejskim sektorze bankowym. W styczniu i lutym rynek zwątpił w wypłacalność Deutsche Banku. Pod presją znalazł się praktycznie cały europejski sektor bankowy, gdzie aż roi się od potencjalnych „czarnych łabędzi” – czyli upadku banku (banków?) z grona „zbyt dużych, aby upaść”. Czegoś takiego nikt nie potrafi przewidzieć i mało kto bierze pod uwagę w kalkulacjach inwestycyjnych.
Banki warto kupować tanio albo wcale
Nawet jeśli żadne z powyższych zagrożeń się nie zmaterializuje, to trudno uznać, aby akcje banków notowanych na GPW stanowiły nadzwyczajną okazję inwestycyjną. Mimo 30-procentowej przeceny nadal są drogie. Przy obecnych cenach mediana c/z dla dziewięciu największych banków wynosi 15. Na koniec 2014 r. rynek wycenił jedną złotówkę faktycznie osiągniętego zysku za 2015 rok na 17,6 zł.
|
Bank |
Kapitalizacja |
Zysk netto |
Cena/zysk |
Cena/wartość księgowa |
||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
|
31.12.2014 |
17.02.2016 |
2015 |
2016 |
2015 |
2016 |
31.12.2014 |
17.02.2016 |
|
|
Pekao SA |
44,32 |
39,37 |
2293 |
2027,0 |
16,4 |
19,4 |
1,90 |
1,69 |
|
PKO BP |
44,33 |
32,09 |
2498 |
2802,1 |
17,9 |
11,5 |
1,65 |
1,10 |
|
BZ WBK |
37,21 |
28,73 |
2327 |
1947,5 |
16,0 |
14,8 |
2,30 |
1,48 |
|
ING Bank Śląski |
17,07 |
15,35 |
1127 |
891,3 |
15,7 |
17,2 |
1,78 |
1,44 |
|
mBank |
21,02 |
14,91 |
1300 |
985,0 |
16,2 |
15,1 |
1,96 |
1,21 |
|
Bank Handlowy |
12,94 |
10,59 |
626,4 |
581,4 |
20,7 |
18,2 |
1,80 |
1,58 |
|
Millennium |
10,07 |
7,22 |
546,5 |
543,9 |
18,4 |
13,3 |
1,78 |
1,20 |
|
Alior Bank |
5,56 |
4,56 |
315,1 |
338,5 |
17,6 |
13,5 |
1,87 |
1,33 |
|
Getin Noble Bank |
5,80 |
1,51 |
149,7 |
95,6 |
38,7 |
15,8 |
1,12 |
0,29 |
Poza PKO BP wyceny banków nie należą do specjalnie okazyjnych – c/z na bazie oczekiwanych tegorocznych zysków waha się od 13,3 w przypadku Millennium do 19,4 w Pekao SA. Podczas wieloletnich dołków z roku 2009 i 2011 wskaźnik ten w przypadku wielu banków spadał poniżej 10,0.
Według mnie dopiero zejście cen poniżej 10-krotności oczekiwanych zysków stanowiłoby okazję do zakupu akcji banków notowanych na GPW. Nie chodzi nawet o to, że nowy podatek i wymogi regulacyjne zapewne trwale obniżą zwrot z kapitału (ROE) w sektorze bankowym. Rzecz w tym, że kupowanie tak ryzykownego biznesu, jakim jest pożyczanie cudzych pieniędzy, w mojej ocenie wymaga należytej rekompensaty w postaci odpowiednio niskiego punktu wejścia.





























































