Odwracanie kota ogonem w celu kontroli zniszczeń. Jeszcze trzy tygodnie temu wszyscy klaskali i wołali, że jak EagleEye poleci to w Crt w końcu będzie można mówić o jakiejś sensownej komercjalizacji. Ostatni artykuł Forbes to piękna fotografia atmosfery sprzed tygodnia. Prezes sam w artykule powiedział, że weryfikacja platformy w kosmosie pozwoli na oferowanie jej klientom. Nie ma weryfikacji - pożegnanie ze sprzedażą. Wy byście kupili platformę, która leciała raz i nie dotrwała tygodnia do swojego prestiżowego, kosztownego projektu, na który wszyscy patrzą? Myślicie czemu mówię o tygodniu? To popatrzcie na obroty z tygodnia po wystrzeleniu. Paru wiedziało już we wtorek i środę i ratowało się z tonącej tratwy. ESPI w niedziele to musiała być interwencja Rady. Zresztą zobaczcie sami, w oświadczeniu jest mowa o zdarzeniach po 18 sierpnia. Dlaczego nie po 16, albo po 24? Think!
Nie nawijam wam, bo liczę na łowy, kijem długim już tego bym nie tykał, po tym co widać i co tam piszą pracownicy. Poszukajcie sobie na Linkedzie i Fejsie.
Potwierdzeniem tego jest to, że spółka przestała szukać satelity. Po co szukać czegoś co zdechło. To był piękny pociąg, jechał szybko, ale na torach była ściana i pomimo pięknych, zawsze czarujących słów i snów Prezesa, to jechało na ściane. Instytucja trzyliterowa na K powinna wyjaśniać czy wiedział czy był jednak nieświadomy kloca wysyłanego na orbitę.
A skąd kolega ma informacje ze dirma nie szuka satelity? Skoro jest tak źle dlaczego z tego pociągu uciekają tylko drobni, wtedy grubi by popuścili wszystko. Skoro nie masz tych akcji to takie słowa mówiła tylko o tym że liczysz ze polecą na 100 i wtedy będziesz mógł tanio odkupić i czekać na naprawę satelity, naprawa się dzieje i to jest fakt.
Poczytaj fora i jeszcze raz na spokojnie cały komunikat i statement spóły. Podali dwa powody. Jeden prawdziwy i jeden, żeby móc nim grać na zatrzymanie paniki i pewnie rozstrzygają się jakieś ważne kontrakty. Bajkopisarstwo o zgubionym satelicie jest dobre dla nierozumiejących jak działają satelity i operowanie nimi, ale cała branża drze z tego łacha.
Grubi nie puszczą bo nie rozumieją branży. Od lat jedynym uznawanym przez inwestorów, zwłaszcza instytucjonalnych, autorytetem był Prezes Creotech, który przecież umiał się zakręcić, będąc też Prezesem POLSA przez jakiś czas, robiąc niewiele. Dzięki temu przez lata możliwe było budowanie samozwańczej pozycji Creo jako nigdy nie popełniającego błędów "lidera". Nie wiem jak wy, ale lider satelitarny to dla mnie moze byc ktoś kto parę satelitów wysłał, a nie ktoś kto planuje pierwszego. Tak mocno tą narrację budowali, że sami bez satelitarnego backgroundu w to uwierzyli. Stąd taka duża pewność przed misją i nadmierne stawianie wszystkiego na efekty misji. Misja się sypie i "król jest nagi".
Coś czuję, że jesteś zaciętym wrogiem spółki. Spoko. Można i tak. Myślę, że CRI da radę. I da radę jako lider tej branży w Polsce sporo zarobić na tej misji :).
"Bajkopisarstwo o zgubionym satelicie jest dobre dla nierozumiejących jak działają satelity i operowanie nimi, ale cała branża drze z tego łacha."
Dlatego skoro nie rozumiesz, twoje wypociny są pozbawione wartości. Problem z namierzeniem satelity nie jest jakimś nowym odosobnionym przypadkiem. Wiele przykładów satelitów z misji Transporter można przytoczyć. Reszta twoich "wniosków i informacji" to już totalne bujdy. Tylko tyle mogę powiedzieć.
Znaczna część negatywnych pseudo-merytorycznych wpisów na tym i innych forach to: 1) wpisy ludzi z konkurencji lub pracujący na jej zlecenie, których cel jest jeden - zmniejszyć szanse Creotechu na pozyskanie kluczowych kontraktów, których losy będą się rozstrzygały w nadchodzących miesiącach, liczą że potknięcie Creo zwiększy ich szanse. Proste 2) wpisy rosyjskich trolli, którzy grają na uziemieniu polskiego programu kosmicznego
Pracownicy creo-u juz od ruskich troli zaczynaja wyzywac kazdego madrze piszacego o upadku misji, ktora jest byc albo nie byc cretec hu. Mam tylko nadzieje, ze drobni ciulacze juz do tej pory wyskoczyli ze wszystkich papierow i nie dadza sie ubrac ponownie. Creo istnieje ponad 10 lat i nie ma zadnego produktu, ktory moglby konkurowac na rynku komercyjnym bo creo ma slabych inzynierow, nie umie nic zrobic. Kontrakty z ESA sa dobre bo ESA MUSI czesc pieniedzy wydac w Polsce, wiec nie wazne jaka jest jakosc produkty, bo ESA i tak musi te pieniadze wydac w Polsce. A creo na tym pasozytujje.