Andrzej Supron: Bardzo miłe uczucie tego się nigdy nie zapomina. Co prawda najbardziej pamięta się i te pierwsze momenty i te ostanie momenty. Moją pierwszą olimpiadą była olimpiada w Monachium-nieprawdopodobne przeżycie. Życie w wiosce olimpijskiej robi nieprawdopodobne wrażenie, gdzie ci wszyscy wybitni sportowcy, ci aktualni i byli mistrzowie, których się tylko zna z relacji telewizyjnych czy z prasy. Ja pamiętam sensacją tych igrzysk był Mark Spitz, którego jak się go spotkało w wiosce to oczywiście był otaczany masą już samych sportowców, którzy i tak robili sobie z nim zdjęcia, autografy, itd… to było bardzo fajne. Poza tym wioska olimpijska składała się z przesympatycznych miejsc tak zwany deptak, taki change, gdzie wszyscy między sobą wymieniali. Mieliśmy kina, dyskoteki i jak się wychodziło z wioski tuż za ogrodzeniem można powiedzieć, że jeden wielki bazar. Pełno kibiców kolekcjonerów wymieniali znaczki, kupowali, no, można powiedzieć, że kolory z całego świata, także czuło się te atmosferę tego święta sportowego.
DM: To cała ta otoczka, o której pan mówi. A wracając do doznań sportowych to, które momenty są tak najbardziej zapamiętywane przez sportowców? Czy to jest moment startu, czy dekoracja, co pan najbardziej pamięta?
AS: Ja powiem szczerze, że pierwsza walka jest bardzo ważna, bo dociera do każdego sportowca, że jest to wyjątkowa impreza. I to jest duża powiedziałbym możliwość dla każdego mocnego psychicznie sportowca. Ten, który zacznie myśleć o tym, jaka to wielka, prestiżowa impreza, że wszyscy patrzą, że wszyscy czekają to może jak my to mówimy w żargonie ugotować się. Natomiast, jeżeli poradzi sobie z tym to już ma przewagę nad swoimi przeciwnikami. Zwłaszcza w dobie tak wyrównanego poziomu sportowego często o zwycięstwie decyduje psychika i jeżeli ktoś potrafi jakby wyłączyć się z tą myślą, która towarzyszy przy takiej imprezie to faktycznie jest już trochę do przodu.
DM: Zapomnieć o tremie.
AS: Dokładnie jest to właśnie trema. Potraktować to jako jednej z ważniejszych, kolejnych zawodów typu Mistrzostwa Europy, Mistrzostwa Świata. Ta pierwsza walka- pamiętam- była taka znamienna dla mnie, bo to był debiut, no, i oczywiście te ostatnie walki, które decydowały o medalu były najfajniejsze.
DM: Jak to jest z przygotowaniami teraz, gdy technika idzie do przodu, cały czas się rozwija? Czy te przygotowania wśród sportowców trwają dłużej, czy krócej niż było to kiedyś?
AS: Ja bym powiedział, że technika cały czas jest ewoluowana w jakieś nowe rozwiązania, ale niestety mówię niestety do sportów wkroczyło zbyt dużo siły. Siła zepsuła piękno sportu, tą płynność, harmonię to, co nas zawsze zachwycało w grze piłce nożnej gdzie te dryblingi i tak dalej. Albo w siatkówce masę zagrań a teraz jest tylko łup, łup, i piłce to samo, czy w tenisa to się da odczuć. Niestety ta siłą też powoduje, że z przykrością to mówię, ale farmakologia wkracza do sportu a tu w ogóle jest tragedia.
DM: No właśnie to było jedno z kolejnych pytań, pan uprzedził.
AS: Tak też myślałem.
DM: Czy jest szansa, że te igrzyska będą właśnie wyjątkowo „czyste”?
AS: Myślę, że jest coraz większa szansa na to żeby wreszcie talent, praca zwyciężały a nie farmakologia. Wprowadzono nowe systemy badań, które coraz bardziej wnikliwie wnikają w organizm każdego sportowca. Poza tym system wprowadzania nowych zakazanych środków na listę zakazanych jest inny. Kiedyś było tak, że jeżeli u sportowca znaleziono środek zakazany a nie był on na liście to nie można było mu nic zrobić. Procedura była taka, że on dopiero za 2 lata wchodził na listę do tego czasu oni już coś innego znaleźli. W tej chwili już był przykład na jednej z zawodniczek, że jeżeli okazało się, że zażyła i wcześniej nie powiedziała, że jest to związane no, bo są jeszcze takie specyfiki, że dane dyscypliny chorują na różnego rodzaju choroby nagminnie. Wszyscy się z tego śmieją, ale to już nie jest ten wielki doping gdzie to niewiadomo, co się z takim sportowcem stanie. No niestety powodem jest komercjalizacja, ogromne pieniądze weszły do sportu i jakby dla tych wielkich premii sportowiec jest gotów na wszystko.
DM: No właśnie nic się bez tych środków finansowych, o których mówimy nie uda i z roku na rok nakłady są coraz większe tak jest i w tym roku. Grecja ogromne sumy przeznaczyła, poszczególne reprezentacje również. Czy nie powinniśmy się w takim razie zacząć trochę denerwować no wiadomo, że przecież Polsce z roku na roku tych pieniędzy na sporty jest, co tu dużo mówić, mniej.
AS: Mniej a nagrody jakby coraz większe. To z taką zazdrością mówimy; my byli sportowcy, byli mistrzowie, za naszych czasów dostawało się tylko talon na samochód teraz dostaje się samochód jeszcze pieniądze Jak wspominam o sumach to były nieporównywalne sumy Mistrzostwa Europy- 50, Mistrzostwa Świata- 100 dolarów, Olimpiada- ok. 1.500 dolarów to są nieporównywalne sumy. Jak ja teraz słyszę, że gdzieś tam w Korei nawet w Rosji suma nagrody za złoty medal ma być około miliona dolarów to są w ogóle sumy nieporównywalne. Ja już nie mówię o tych dyscyplinach jak tenis gdzie w przeciągu jednego turnieju zarabia więcej niż sportowiec przez całe swoje życie, ale mówię o tym wyczynie, o tym amatorstwie. Nawet nie wiem czy to można powiedzieć, że to jest amatorstwo to chyba już jest tylko wyczyn a tak powoli przechodzimy po prostu w profesję pod tytułem: sport.
DM: Gościem Radia PiN 102 fm jest Andrzej Supron wicemistrz olimpijski z roku, 1980, ale w tym roku debiutuje pan jako sędzia olimpijski. Jak się trzeba do tej roli przygotować od strony fizycznej, psychicznej tak żeby stanąć po drugiej stronie?
AS: Ja myślę, że to jest bardzo podobnie. Zwłaszcza, że praca sędziego zapaśniczego jest bardzo trudna, ponieważ jest to dyscyplina techniczna. To nie jest tak, że ja to zmierzę ile metrów, czy złapię czas, to jest praca gdzie trzeba stanąć na samym środku, czyli tak jak na arenie, wytrzymać presję tej publiczności, presję kibiców, trenera, który siedzi z boku z jednego rogu i z drugiego rogu i tych dwóch zawodników walczących. A jest masę takich bardzo różnych sytuacji gdzie pewne akcje techniczne tak na pierwszy rzut oka można się pomylić na szczęście jest trzech sędziów. Powiem nieskromnie zaliczam się do tych najlepszych.
DM: Zostawiając zapasy już na boku a patrząc ogólnie na nasza reprezentację, czego się pan spodziewa?
AS: No ja tak jak wszyscy kibice liczę, że nasi nieźle się spiszą aczkolwiek powtarzam wielokrotnie, że sport jest piękny między innymi, dlatego że trudno cokolwiek z góry przewidzieć. Mamy paru faworytów, ale wiemy, że najbardziej cieszą te niespodzianki tak jak kiedyś Jacek Wszyła wyskoczył czy Skolimowska to są takie niespodzianki, te rodzynki, gdzie ta linia i pach jest złoty medal, to jest miłe. A jeszcze jak dyscyplina potrafi pociągnąć 1,2 3 tak jak się to w Atlancie Polakom udało w zapasach 1 medal 2 medal 3 złoty medal i w tedy to trzyma. To jest fajne, to jest miłe. I miejmy nadzieję, że tych niespodzianek będzie sporo aczkolwiek liczymy na faworytów. Korzeniowskiemu współczuję, bo jedzie w roli faworyta i wszyscy na niego, bo musi. Ale on jest w tym sporcie takim wymiernym gdzie wiadomo, że jak ktoś cały rok trzyma jakieś wyniki to nagle nie może się pojawić, że ktoś gdzieś tam z końca ma paru przeciwników to może zadecydować, że może nie pierwszy może trzeci, ale jest cały czas blisko „pudła”. Natomiast w tych sportach technicznych może wyskoczyć ktoś nagle tak jak na poprzedniej olimpiadzie w Sydney gdzie Kareli był 200 procentowym faworytem na 4 złoty medal olimpijski a tu nagle Amerykanin nieznany, który miesiąc wcześniej przegrał na turnieju w Rosji z juniorami wygrywa.
DM: Ile medali przywieziemy, pana zdaniem?
AS: Wszyscy mówią, że ok. 15, no, będzie to sukces, jeżeli zdobędziemy 15. To znaczy ja liczę właśnie na takie niespodzianki myślę, że to jest realna suma. 15 medali jak zdobędziemy utrzymamy tą swoją 15 lokatę w świecie, chociaż powinniśmy wyżej. Są kraje o dużo mniejszej populacji i potrafią się zmobilizować. Ale ja mówię u nas w Polsce zanikła tradycja rodzinna. Kiedyś rodziny żyły, środowiska całe. Ja pamiętam po Mistrzostwach Europy z Dworca Gdańskiego mieszkałem na Powiślu przynieśli mnie kibice na plecach, dzielnica żyłą tym wszystkim. A teraz….
DM: Mamy nadzieję, że w takim stylu będą również nasi sportowcy wracać po tych igrzyskach, które zaczynają się dzisiaj. Gościem Radia PiN 102 fm był zapaśnik, olimpijczyk pan Andrzej Supron, dziękuję bardzo.
AS: Dziękuję uprzejmie.
























































