REKLAMA
TYLKO U NAS

Kenia odgradza się od islamistów

2015-07-07 12:53
publikacja
2015-07-07 12:53
Kenia odgradza się od islamistów
Kenia odgradza się od islamistów
/ ingimage

Wielki mur, a raczej ciągnące się przez setki kilometrów zasieki i fortyfikacje, wznoszą władze Kenii na granicy z Somalią, żeby chronić swój kraj przed atakami dżihadystów z ugrupowania al-Szabab. We wtorek o świcie islamiści zaatakowali znowu.

W leżącej na samej granicy Manderze napastnicy zamordowali kilkunastu pogrążonych we śnie robotników z pobliskich kamieniołomów. Pół roku wcześniej, w tym samym miejscu zabili ok. 40 robotników. Po ataku dżihadyści oświadczyli, że zrobili to w odwecie za działania wojsk kenijskich w Somalii i że będą się mścić dopóki ostatni kenijski żołnierz nie opuści somalijskiej ziemi.

Kenia wysłała swoją armię do Somalii w 2011 roku, żeby wesprzeć interweniujące tam już wcześniej wojska Unii Afrykańskiej i Etiopii w wojnie z dżihadystami z - al-Szabab, którzy po zwycięskiej wojnie domowej przejęli władzę w Mogadiszu wywołując przerażenie w stolicach krajów Zachodu, że Somalia stanie się nowym Afganistanem, afrykańskim przyczółkiem Al-Kaidy. Namówieni przez zachodnich sojuszników Kenijczycy postanowili interweniować w Somalii również dlatego, że somalijski chaos i religijny ferment coraz bardziej zaczynał zagrażać kenijskiemu państwu i gospodarce. Hasła dżihadu rozpalały wyobraźnię młodych, kenijskich muzułmanów z Lamu i Mombasy, a somalijscy partyzanci i piraci coraz częściej i głębiej zapuszczali się na terytorium Kenii, by porywać ludzi dla okupu, co odstraszało zagranicznych turystów od wakacji na plażach Malindi czy w parkach narodowych Tsavo czy Amboseli.

Decydując się na interwencję, władze w Nairobi nie zamierzały się angażować w zaprowadzanie porządku w całej Somalii. Liczyły za to, że po rozgromieniu somalijskich talibów z al-Szabab uda im się stworzyć nadgraniczną strefę buforową, która oddzielałaby i skutecznie zabezpieczała Kenię przed wszelkimi zagrożeniami ze strony Somalii. Strefą buforową miała być somalijska kraina Jubalandu ze stolicą w portowym Kismayo, rozciągająca się wzdłuż całej granicy z Kenią i odgradzająca od Mogadiszu i tamtejszych wojen o władzę.

Po ciężkich, krwawych i dłuższych niż przewidywali walkach, Kenijczykom udało się w końcu w 2012 roku zdobyć Kismayo, a nawet przeciągnąć na swoją stronę jednego z komendantów somalijskich talibów Szejka Ahmeda Mohammeda Islama Madobe i uczynić go swoim namiestnikiem, prezydentem Jubalandu. Ale zamiast zapewnić Kenii spokój, stało się to dopiero początkiem jej kłopotów z somalijskimi dżihadystami.

Nie tylko bez najmniejszego problemu przeprawiali się oni przez strefę buforową w Jubalandzie, ale znajdowali zwolenników i rekrutów wśród Somalijczyków i to zarówno tych, którzy przybyli do Kenii jako wojenni uchodźcy (ok. 3 mln), jak i tych żyjących w Kenii na stałe (2-3 mln, ok. 6 proc. ludności; niegdyś Jubaland wraz z północno-wschodnią Kenią stanowiły zamieszkany przez Somalijczyków Ogaden i dopiero brytyjscy kolonizatorzy podzielili te terytoria oddając ich północną część Włochom, którzy podbili Somalię.

Wyliczono, że odkąd kenijskie wojsko wkroczyło w 2011 roku do Somalii, na kenijsko-somalijskim pograniczu co kilkanaście dni dochodziło do zbrojnego rajdu, zasadzki lub zamachu bombowego, dokonanego przez talibów z al-Szabab. Do najgłośniejszych i najkrwawszych ataków doszło we wrześniu 2013 roku w centrum handlowym Westgate w Nairobi (75 zabitych, prawie 200 rannych) i w kwietniu bieżącego roku na uniwersytecie w Garissie, gdzie zginęło prawie 150 osób. Właśnie zamach w leżącej niedaleko od granicy z Somalią Garissy skłonił władze w Nairobi do budowy granicznego muru, który by udaremniał, a przynajmniej utrudniał partyzantom przeprawy z Somalii do Kenii i z powrotem.

Mur, a raczej sieć betonowych zapór, płotów, zasieków, rowów, wieżyczek strażniczych i strzeżonych przejść granicznych ma się ciągnąć przez prawie 700 km od Lamu na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego po Manderę, gdzie schodzą się granice Kenii, Somalii i Etiopii. Gubernator Lamu Issa Timami zapewniał, że graniczny mur będzie gotowy przed końcem roku, jego budowa pochłonie ponad ćwierć miliarda dolarów, a w przyszłości ochroni Kenię nie tylko przed dżihadystami z Somalii, ale także piratami, przemytnikami i zwykłymi rabusiami.

Sceptycy uważają budowę granicznego muru za stratę pieniędzy. Uważają, że pozbawionego niemal dróg terenu nie da się upilnować, a wystawienie wystarczająco licznych wart i patroli pochłonęłoby fortunę. Twierdzą też, że znani z korupcji urzędnicy gotowi są za 100 dolarów wystawić kenijski paszport, a żołnierze pilnujący granicy za dolara przepuszczą przez nią każdego, kto zapłaci. Mur nie ustrzeże Kenii przed nieszczęściem, za to utrudni dodatkowo życie mieszkańcom kenijsko-somalijskiego pogranicza i tak uważanego za najbiedniejszy i najbardziej zacofany region kraju. Rozdzieli np. kenijską Manderę z somalijską Bula Hawą, które zrosły się tak bardzo na granicy, że urzędnicy z Bula Hawy wolą mieszkać w bezpieczniejszej Manderze i tam posyłać do szkół swoje dzieci.

Budowanie granicznych murów ma długą tradycję. Chiński Wielki Mur miał bronić Państwo Środka przed mongolskimi ordami, a Wał Hadriana Rzymian przed szkockimi wojownikami. Wzniesiony przez komunistów mur berliński przez pół wieku dzielił nie tylko niemiecką stolicę, ale cały świat na pogrążone w zimnej wojnie Wschód i Zachód.

W ostatnich latach największy rozgłos zdobyły mury rozdzielające turecką i grecką część Cypru oraz Izrael i Palestynę. Budowie obu, podobnie jak budowie muru na granicy między Arabią Saudyjską i Jemenem przyświecały względy bezpieczeństwa. Mury na granicy między Malezją i Tajlandią oraz USA i Meksykiem wzniesiono, by bronić się przed nielegalnymi imigrantami. Ostatnio taki właśnie mur przed nieproszonymi gośćmi postanowiły zbudować na granicy z Serbią Węgry.

Wojciech Jagielski (PAP)

wjg/ ap/

Źródło:PAP
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki