Czwartkowe przedpołudnie przynosi euro po 4,29 zł. To zasługa wczorajszego popołudnia, gdy doszło do odwrócenia wcześniejszych niekorzystnych dla złotego tendencji.


O 10:45 kurs euro wynosił blisko 4,29 zł, czyli prawie tyle samo co na zakończeniu wczorajszych notowań. W środę już po godzinie 16:00 cena europejskiej waluty obniżyła się o jeden grosz po tym, jak wcześniej dotknęła poziomu 4,30 zł.
- Mimo wzrostu napięć na globalnych rynkach złoty pozostaje względnie stabilny wobec euro. Perspektywa jego umocnienia odsuwa się jednak w czasie. Nadal spodziewamy się spadku EUR/PLN do dolnej granicy obecnej konsolidacji (4,27), ale wobec negatywnego sentymentu dla rynków wschodzących dojdzie do tego raczej nie wcześniej niż w drugiej połowie czerwca - napisali ekonomiści ING Banku Śląskiego.
Dolar był wyceniany na ponad 3,85 zł, a więc wciąż blisko dwuletniego maksimum (3,8766 zł) ustanowionego w ubiegłym tygodniu. Frank szwajcarski „chodził” po niespełna 3,82 zł. Natomiast za brytyjskiego funta trzeba było zapłacić 4,87 zł.
- Dochodowości 2-letnich obligacji powinny nadal trzymać się blisko 1,60-1,65 proc. Niemniej, również w przypadku 10-letnich papierów potencjał spadkowy wyczerpuje się. W krótkiej perspektywie rentowności w sektorze 10 lat powinny trzymać się blisko 2,70 proc. Nie można wykluczyć jednak, że trendy na rynkach bazowych będą jeszcze przejściowo wspierać wyceny – napisali stratedzy PKO BP w porannym raporcie.
- Obecne w strefie euro dodatkowe obawy o stabilność fiskalną Włoch sprzyjać będą spadkowi rentowności 10-letnich Bundów poniżej -0,2 proc. Mimo to przy obecnych wysokich wycenach rośnie ryzyko silniejszego odreagowania na rynku długu (od początku maja rentowności DS1029 spadły już o blisko 30 pb)” – dodali eksperci PKO BP.
Na rynkach bazowych bez istotnych zmian. Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji wynosi 2,281 proc., a niemieckich -0,154 proc.
KK/PAP


























































