Jedynie stylistyka nadwozia pasuje do reszty modeli z gamy Mercedesa. Najwięcej wspólnego ma on z klasą C. Podobne reflektory oraz przetłoczenia. Niestety z tyłu auta inżynierom zabrakło pomysłu. Mało estetyczne nakładki maskujące oraz praktycznie nie zmieniona linia nie ucieszy fanów tego modelu.

Im dalej tym gorzej. W środku auta trzeba się przyjrzeć żeby zobaczyć jakiekolwiek zmiany. Rzeczywiście są nowe zegary, gałka zmiany biegów oraz nowa kierownica, ale nie odwraca to uwagi od konsoli z poprzedniego modelu.
Czyżby CLC stało się tanim autem z Brazylii, bo właśnie tam jest produkowane. Ludzie z Mercedesa bronią się jak mogą. Podobno zamontowano ponad 1 100 nowych podzespołów. Najciekawsze z nich to silniki, których ekonomika wzrosła nawet do 10 %. W sumie cztery jednostki czterocylindrowe i dwie sześciocylindrowe o mocach od 122 KM do 272 KM.






























































