![]() |
| Thinkstock |
Jednak nie zawsze jest to takie oczywiste. W dużym skrócie człowieka, który sporadycznie przychodzi w stanie nietrzeźwości do pracy, zwolnić można bardzo łatwo. Dotyczy to także pracownika, któremu „niedyspozycja” przytrafi się tylko jeden i ostatni raz. Gorzej z osobami, które posiadają „status” alkoholika i oficjalnie leczą się na tę chorobę.
Bardzo trudno doprowadzić do rozwiązania stosunku pracy bez okresu wypowiedzenia z leczącym się alkoholikiem, nawet jeśli nasz podwładny niejednokrotnie przychodzi do pracy pijany. Wyrok NSA potwierdza, że choroba pracownika nigdy nie może stanowić bezpośredniej podstawy do rozwiązania stosunku pracy. Kluczową kwestię w ochronie przed dyscyplinarnym zwolnieniem odgrywa zaświadczenie lekarskie stwierdzające chorobę alkoholową pracownika oraz fakt podjęcia przez niego leczenia.
Alkoholizm to poważna choroba społeczna
Prowadzi do wielu tragedii życiowych, które dotykają nie tylko chorego, ale także jego najbliższej rodziny i otoczenia. Biorąc to pod uwagę, warto docenić wszelkie starania rządzących do rozwiązania tego problemu. Jednak leczący się alkoholik jest traktowany lepiej niż sporadyczny pijak, pomimo tego, że w zasadzie ich przewinienie ma taką samą wagę. Naturalnie, weekendowego imprezowicza groźba zwolnienia dostatecznie motywuje do przyjścia do pracy w stanie trzeźwości. Alkoholika już nie bardzo, bo będąc człowiekiem chorym, zamiast przychodzić do pracy pod wpływem, raczej powinien udać się na zwolnienie lekarskie. Więcej na ten temat w artykule Pijącego pracownika zwolnisz zawsze, leczącego się alkoholika już nie!
Zatem, czy to rzeczywiście powszechna dostępność do alkoholu jest problemem społecznym, czy może prawo, które chroni uzależnionych przed podstawowymi konsekwencjami wpadnięcia w nałóg? U nas wszystko stoi na głowie, a w ostateczności największą cenę za błędy innych zawsze płaci uczciwy obywatel. Ten, który nie ma problemów z piciem, ale chce mieć prawo do kupna alkoholu tam, gdzie jest mu najwygodniej.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl






























































