Jednym z podstawowych sposobów ograniczania ryzyka inwestycyjnego jest budowanie portfela przy zastosowaniu dywersyfikacji, czyli zróżnicowania jego składu. Ta intuicyjna zasada nie zawsze jest łatwa do zastosowania w praktyce, a wykorzystanie jej zalet wymaga pewnej wiedzy.
Intuicja nie wystarczy
Przestrogi mówiące o tym, by nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka ani nie stawiać wszystkiego na jedną kartę, to dobre przykłady popularyzacji często dość skomplikowanych zasad i teorii wśród mniej doświadczonych posiadaczy oszczędności oraz inwestorów. Ich zaletą jest prosty, intuicyjnie zrozumiały przekaz, w tym przypadku bardzo trafnie zwracający uwagę na niebezpieczeństwa, na jakie może być narażony kapitał w procesie inwestowania. Odnoszą się one, mówiąc językiem bardziej fachowym, do zasady dywersyfikacji, czyli zróżnicowania składu portfela inwestycyjnego, oraz zwracają uwagę na ryzyko, jakie wiąże się z jej nieprzestrzeganiem. Ale co oznacza zasada dywersyfikacji w przypadku inwestowania? Mogłoby się wydawać, że rozdzielenie posiadanego przez inwestora kapitału np. na akcje czterech różnych spółek notowanych na giełdzie oznacza dywersyfikację portfela. Sprawa nie jest jednak tak prosta i choć podany przykład można uznać za pierwszy krok do zrozumienia problemu, to jednak jest on dalece niewystarczający z punktu widzenia podstawowego celu, jakim jest ograniczenie ryzyka i jednoczesne zwiększenie efektywności inwestycji.
Zobacz także
Mimo popularności i jasnego, intuicyjnego przekazu wspomnianych przestróg, inną kwestią jest dość częste ich ignorowanie wobec perspektywy możliwego osiągnięcia dużego zysku. Wynika to najczęściej nie tylko z naiwności czy chciwości, ale także z braku podstawowej wiedzy na temat zależności między wysokością zysku a poziomem ryzyka, niezbędnej w przypadku konstruowania dobrze zdywersyfikowanego portfela.
Nie trzeba być noblistą
Teoretyczne podstawy budowy portfela inwestycyjnego, uwzględniające zależności między oczekiwaną stopą zwrotu a ryzykiem oraz oparte na dywersyfikacji, zostały sformułowane w 1952 r. przez Harry’ego Markowitza, który w 1990 r. wspólnie z dwoma innymi amerykańskimi ekonomistami zdobył Nagrodę Nobla za nowatorskie prace nad teorią finansów. Zgłębienie teorii portfelowej wymaga sporej wiedzy, ale jej praktyczne wykorzystanie nie musi się wiązać z koniecznością dokonywania skomplikowanych obliczeń. Podstawą jest świadomość zależności między stopą zwrotu, czyli oczekiwanym zyskiem, a poziomem ryzyka. Zasada jest prosta: jeśli inwestor oczekuje wysokiego zysku, musi się liczyć z podwyższonym ryzykiem, oznaczającym możliwość utraty części lub nawet całości zainwestowanego kapitału. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że poszczególne rodzaje instrumentów finansowych charakteryzują się różnym poziomem ryzyka, a kształtowanie się ich cen na rynku jest zróżnicowane. Ryzyko wahań wartości portfela inwestycyjnego można ograniczyć poprzez dywersyfikację, czyli dobór różnych instrumentów finansowych, ale wiąże się to z akceptacją niższych stóp zwrotu. Nie jest więc możliwa jednoczesna maksymalizacja zysku i minimalizacja ryzyka. W praktyce budowania portfela stosuje się dwa odmienne podejścia. W pierwszym określa się oczekiwaną stopę zwrotu i odpowiednio do tego kryterium poszukuje się takiego zestawu instrumentów finansowych, który pozwoli ją osiągnąć przy możliwie najniższym ryzyku. W drugim podejściu punktem wyjścia jest założony poziom ryzyka, a w doborze instrumentów finansowych do portfela inwestor kieruje się kryterium maksymalizacji zysku.
Ogólne założenia teorii portfelowej nie są więc aż tak bardzo skomplikowane, choć ich zastosowanie w praktyce nie jest łatwe. Istotne jest to, by na początku określić cel, czyli oczekiwaną stopę zwrotu lub założony poziom ryzyka. W kolejnych krokach można się zastanawiać nad tym, jakie instrumenty powinny znaleźć się w portfelu i w jakich proporcjach.
Kryteria dywersyfikacji
Na tle skomplikowanych założeń teorii portfelowej dobór instrumentów finansowych wydaje się zadaniem relatywnie prostszym i mającym związek z praktyką rynkową stosowaną przez inwestorów. Powinien on opierać się na trzech założeniach o charakterze metodologicznym. Po pierwsze, należy zdawać sobie sprawę, że istnieją dwie kategorie ryzyka inwestycyjnego: systematyczne oraz specyficzne. Ryzyko systematyczne odnosi się do całego rynku i z tego powodu w teorii uznaje się, że nie można go ograniczyć przez dywersyfikację. Ryzyko specyficzne odnosi się do poszczególnych instrumentów finansowych w ramach poszczególnych klas aktywów, np. akcji czy obligacji, i jest związane z ich sytuacją (zwłaszcza ceną) w danych warunkach rynkowych. Oznacza to, że odpowiedni dobór instrumentów finansowych do portfela może pozwolić na ograniczenie ryzyka i osiągnięcie satysfakcjonujących stóp zwrotu. Po drugie, w doborze instrumentów finansowych do portfela bardzo ważna jest kwestia korelacji, czyli zbieżności kierunku zmian cen poszczególnych instrumentów finansowych. Dywersyfikacja przynosi efekty jedynie wtedy, gdy do portfela dobieramy instrumenty finansowe, których notowania nie są ze sobą skorelowane, a wręcz charakteryzują się korelacją ujemną, czyli gdy jedne zyskują na wartości, inne zachowują się neutralnie lub ich wartość spada. Ta cecha stabilizuje wartość całego portfela i pozwala osiągać zysk w zmiennych i trudno przewidywalnych warunkach na rynkach finansowych.
Dobrze zdywersyfikowany portfel powinien składać się z instrumentów reprezentujących różne klasy aktywów, a więc np. z akcji, obligacji, krótkoterminowych instrumentów rynku pieniężnego, walut, czy też nieruchomości lub innych aktywów. Dywersyfikacja prosta, czyli obejmująca instrumenty finansowe w ramach jednej klasy aktywów (np. akcji) zazwyczaj nie spełnia swej funkcji. Dodatkowo, w ramach poszczególnych klas aktywów, zalecana jest dywersyfikacja branżowa, a więc dobór akcji spółek reprezentujących różne działy gospodarki, oraz geograficzna, np. waluty różnych krajów. Kryteriów dywersyfikacji może być znacznie więcej, nawet w ramach poszczególnych klas aktywów, np. obligacje o stałym lub zmiennym oprocentowaniu, zachowujące się odmiennie w zależności od przebiegu zjawisk inflacyjnych i kierunku zmian polityki pieniężnej.
Indywidualnie albo modelowo
Z punktu widzenia posiadacza kapitału najlepszym rozwiązaniem może wydawać się indywidualne podejście do zagadnienia dywersyfikacji, czyli skonstruowanie portfela „szytego na miarę”, uwzględniającego potrzeby, preferencje i uwarunkowania specyficzne dla danego inwestora. Problem w tym, że samodzielny dobór instrumentów finansowych do portfela, i to w proporcjach zapewniających optymalne połączenie oczekiwanego zysku i akceptowalnego poziomu ryzyka, jest zadaniem wymagającym dużej wiedzy i umiejętności, a także zaangażowania i poświęcenia czasu. Z kolei korzystanie w tej kwestii z usług profesjonalistów wiąże się z kosztami i z tego powodu jest dostępne dla inwestorów dysponujących większym kapitałem.
W praktyce wiele instytucji finansowych zajmujących się zarządzaniem aktywami (najczęściej są to biura i domy maklerskie oraz bankowe działy wealth management obsługujące zamożnych klientów) oferuje możliwość inwestowania w ramach kilku standardowych portfeli o zróżnicowanym profilu ryzyka i zysku oraz stopniu dywersyfikacji. Najczęściej ograniczają się one do kombinacji, w różnych proporcjach, instrumentów finansowych, tj. akcje, obligacje, czy waluty.
Projekt realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.



















































