REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

O "Luce" na kursie Ferrari. Pierwszy elektryk stajni spowodował wyprzedaż akcji

Michał Kubicki2026-05-26 11:20redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-05-26 11:20

Ferrari oficjalnie zaprezentowało Luce – swój pierwszy w pełni elektryczny model, nad którym pracował m.in. legendarny projektant Apple, Jony Ive. Mimo imponujących osiągów auta, rynek zareagował gwałtowną wyprzedażą akcji, któremu nowy samochód najwyraźniej nie przypadł do gustu. Nowy model bowiem wyraźnie nie przystaje do bezkompromisowego stylu sportowej elegancji, z jakiej dotychczas słynęła marka Ferrari.

O "Luce" na kursie Ferrari. Pierwszy elektryk stajni spowodował wyprzedaż akcji
O "Luce" na kursie Ferrari. Pierwszy elektryk stajni spowodował wyprzedaż akcji
/ ferrari.com

Wtorkowy poranek na giełdzie w Mediolanie okazał się bolesny dla akcjonariuszy Ferrari. Papiery włoskiego producenta otwaorzyły się ze spadkową luką i taniały momentami o ponad 6,3%, kontynuując fatalną passę – w ciągu ostatnich 12 miesięcy kapitalizacja spółki skurczyła się o blisko 27%. Gwałtowna reakcja rynku to nie tylko efekt premiery pierwszego w pełni elektrycznego modelu Luce.

tradingeconomics.com

Wcześniejsze spadki to z kolei efekt wątpliwości inwestorów o kondycję stajni z Maranello. Ostatnie wyniki pokazały, że choć marża EBITDA utrzymuje się na imponującym poziomie powyżej 39%, to dostawy w pierwszym kwartale spadły o 4,4% rok do roku (do poziomu 3 436 sztuk). Ponadto nad spółką wiszą także czarne chmury w postaci potencjalnych ceł na import aut do USA, co mogłoby uderzyć w kluczowy dla Ferrari rynek północnoamerykański.

Luce: Pięcioosobowy „elektryk” za pół miliona euro

Wracając do modelu Luce (z wł. „światło”), to można go określić jako pod wieloma względami projekt rewolucyjny, ale i kontrowersyjny. Ferrari po raz pierwszy w historii postawiło na nadwozie pięcioosobowe i czterodrzwiowe, co jest wyraźnym odejściem od dotychczasowej estetyki marki. Za design odpowiada studio LoveFrom, założone przez Jony’ego Ive’a, byłego szefa projektantów Apple.

Pod kątem technologicznym Luce to potężna maszyna, która ma uciszyć sceptyków elektromobilności. Napęd stanowią cztery niezależne silniki generujące łącznie ponad 1000 KM. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w zaledwie 2,5 sekundy i prędkość maksymalna wynosząca około 309 km/h to zdecydowanie atuty auta, które kryją się w niezbyt atrakcyjnej bryle. No i jest jeszcze cena. Zawrotna. Za astronomiczne 550 000 euro, czyli około 2,3 mln zł, można oczekiwać piękna, na jakie Ferrari na pewno stać.

fer

Tym razem za około 640 tys. dol. klient otrzymuje bardzo szybkie auto, stylistyką nawiązujące do japońskiego Nissana Leaf, którego ceny na rynku amerykańskim zaczynają się od 29 990 dolarów. Pierwsze egzemplarze Ferrari Luce mają trafić do klientów w czwartym kwartale 2026 roku. CEO firmy, Benedetto Vigna, podkreśla, że Luce to wynik pięciu lat pracy i początek „nowego rozdziału”. Zapowiada, że auto dostarczy kierowcom tych samych emocji co modele spalinowe.

Ryzykowny kurs pod prąd rynkowym trendom

Ferrari wchodzi w segment pełnych „elektryków” w czasie, gdy konkurenci tacy jak Porsche czy Lamborghini wycofują się z ambitnych planów elektryfikacji. Słaby popyt na luksusowe auta EV w Chinach i USA zmusił te marki do powrotu w stronę hybryd.

ferrari.com

Inwestorzy obawiają się, że Ferrari – dotąd wzorzec rynkowej stabilności i unikalności – podejmuje ogromne ryzyko wizerunkowe. Próba zaspokojenia potrzeb nowej klienteli przy jednoczesnym zachowaniu lojalności tradycyjnych „tifosi” to karkołomne zadanie. Według analityków, radykalna zmiana estetyki w modelu Luce może osłabić elitarny status marki, co przy cenie przekraczającej pół miliona euro stawia pod znakiem zapytania przyszłą dynamikę zamówień.

Stellantis robi miliardowe odpisy i zawiesza dywidendę

Kluczowym elementem „krwawienia” Stellantis są odpisy związane z korektą planów dotyczących pojazdów elektrycznych (BEV). Koncern przyznał, że tempo transformacji energetycznej zostało narzucone zbyt optymistycznie, co oddaliło firmę od rzeczywistych potrzeb nabywców.

Źródło:
Michał Kubicki
Michał Kubicki
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Absolwent finansów i rachunkowości na UMCS w Lublinie. W czasie studiów zainteresował się giełdą i rynkami finansowymi, które to zainteresowania rozwinął na SGH w Warszawie na kierunku Bankowość Inwestycyjna. Na co dzień obserwuje notowania warszawskiej giełdy, by przekazać czytelnikom portalu najważniejsze informacje z parkietu oraz przybliżyć istotne wiadomości ze spółek. Telefon 728 927 242

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (24)

dodaj komentarz
pogo0
Zarząd Ferrari zapomniał, że żabę.. wróć... klienta, szczególnie takiego bogatego, trzeba gotować powoli. Zrobili 3 duże zmiany, z których żadna nie musi być jednoznacznie zła, ale razem są tragiczne:
1. elektryk - gdyby to była opcja w innym popularnym modelu, to nikt by nie zwrócił specjalnej uwagi póki ktoś sławny by się tym
Zarząd Ferrari zapomniał, że żabę.. wróć... klienta, szczególnie takiego bogatego, trzeba gotować powoli. Zrobili 3 duże zmiany, z których żadna nie musi być jednoznacznie zła, ale razem są tragiczne:
1. elektryk - gdyby to była opcja w innym popularnym modelu, to nikt by nie zwrócił specjalnej uwagi póki ktoś sławny by się tym nie rozbił
2. nowa stylistyka - facelift istniejącego modelu byłby tańszy, a jeden nieudany nie jest niczym nadzwyczajnym
3. 4-drzwiowy - Porsche od dawna ma takie modele i jakoś nikt na nim psów nie wiesza

Zrobienie wszystkich tych 3 zmian w jednym rzucie to zdecydowane przegięcie dla takie marki.
bha
A ile % stać na to Ffeerrari?. Chyba jednak niewiele i to nie tylko u Nas w kraju i to podobno w tym Globo krajoewym coraz większym od blisko 4 już dekad Rozkwito Rozwoju Gospodarek i coraz to Niby Godniejszych płacach i stawkach ponoć u wszystkich???.
jan888
Ferrari niczego nie nauczyło się z błędów Porsche i katastrofy Taycana.
enthe
Ferrari zaliczy upadek jak Porsche, klienci nie oczekują kolejnego elektrozłoma z gorszymi parametrami od kilka razy tańszego chińczyka. Na szczęście Lamborghini na razie nie składa broni.
p-j
Niebieski BYD z przylepionym żółtym konikiem. Mydelniczkę mam ładniejszą.
wnr
No jakby to było w cenie chińskiego byd czy tez jajco no to może, może...
jarobol
Czy ci ludzie w ferrari nie potrafią uczyć się na cudzych błędach ?
trollmaster2
no cóż, wygląd taniego Chińczyka.
gornet
Ten świat naprawde sie konczy, taki peak to byl pod koniec lat 90, na poczatku 2000
pogo0
Jeszcze tylko reklama w stylu Jaguara i pozamiatane

Powiązane: Motoryzacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki