REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Prezes TP SA: Separacja funkcjonalna zajmie 750 mln zł

2008-12-16 16:03
publikacja
2008-12-16 16:03
Gość Radia PiN

Maciej Witucki

16.12.2008 r.

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN jest dziś Maciej Witucki - prezes Telekomunikacji Polskiej. Dzień dobry, panie prezesie.

Maciej Witucki: Dzień dobry.

CS: Panie prezesie, czy Anna Streżyńska szefowa UKE, to dobra szefowa?

MW: Mnie trudno jest oceniać działanie jednej osoby…

CS: To w takim razie inaczej zapytam - czy kierowany przez nią Urząd Komunikacji Elektronicznej działa dobrze?

MW: Myślę, że jeśli chodzi o działanie urzędu, znów trudno jest mi odpowiedzieć. Natomiast skutki działania tych ostatnich dwóch lat, które ja znam, zaczynają mnie coraz bardziej niepokoić.

CS: Dlaczego?

MW: Dlatego, że to już są działania, które coraz bardziej wchodzą w sferę takich dość doktrynalnych i medialnych decyzji. Natomiast równocześnie powodują, że grozi nam coraz bardziej zapaść na rynku, zapaść dla czterdziestu milionów Polaków czekających na…

CS: Chce pan powiedzieć, że to wczorajsze ogłoszenie decyzji o wszczęciu postępowania do już wydania oficjalnej decyzji o funkcjonalnym podziale TP S.A. to była decyzja medialna?

MW: To była decyzja, o której media wiedziały od tygodnia…

CS: Media wiedziały, że będzie ogłoszona w poniedziałek panie prezesie, ale nie wiedziały jaka.

MW: Myślę, że dobre media, tak jak państwa, doskonale wiedzą, jaka decyzja miała być wczoraj ogłaszana. Zresztą tak naprawdę wczoraj rozpoczął się proces i to jest proces, który będzie trwał, boję się, kilka lat. Boję się również, że przez te kilka lat będziemy się zajmować właśnie wizytami w mediach…

CS: To w takim razie skupmy się na samym meritum - dlaczego jest pan przeciwny separacji funkcjonalnej TP S.A.?

MW: Dlatego, że separacja funkcjonalna zajmie siedemset pięćdziesiąt milionów złotych, przez cztery najbliższe lata da pracę prawnikom, a nie rozwiąże problemu dostępu do szybkiego internetu dla Polaków, szczególnie tych poza dużymi miastami.

CS: A dlaczego uważa pan, że nie rozwiąże?

MW: Dlatego, że będziemy skoncentrowani na podziale, dzisiejsza prasa donosi, zresztą specjaliści w prasie dzisiaj mówią, że będą zawirowania na rynku, że będzie nawet pogorszenia usług, tak jak to było w Wielkiej Brytanii.

CS: Ale przepraszam, pan bierze pod uwagę opinie specjalistów, co się będzie działo w Telekomunikacji Polskiej S.A., a nie własne oceny?

MW: Moje oceny są zbieżne, są właśnie takie, że stracimy cztery lata.

CS: Stracimy na co?

MW: Stracimy cztery lata na przygotowywanie dokumentów, na kolejne analizy rynków, na kolejne dyskusje, kolejne konsorcja będą wykonywały kolejne raporty. Natomiast dla przeciętnego Polaka nie zmieni się nic.

CS: Czyli biorąc pod uwagę te pana wyliczenia, można dojść do wniosku, że jeżeli licząc od dziś owe cztery lata, to podział Telekomunikacji na te dwie części: hurtową i detaliczną nastąpi w 2012 roku…

MW: Tak mi się wydaje, że to jest termin, który można uznać za realny, zresztą wczoraj potwierdzony również przez prezesa UKE.

CS: Jeżeli ta decyzja pod koniec przyszłego roku zostanie oficjalnie ogłoszona, wręczona państwu, zaskarżycie ją do sądu?

MW: Dzisiaj nie ma podstaw prawnych do jej wykonania, więc najpierw musiałoby się zmienić polskie prawo...

CS: W marcu będzie dyrektywa Unii Europejskiej, która jak dobrze oczywiście pójdzie, zostanie zaimplementowana do końca przyszłego roku w Polsce i nie będzie potrzeby zmiany prawa.

MW: Tak jest, jako dyrektywa, która będzie zakładała podział, jako ostateczną formę rozwiązań, kiedy wszystkie inne zostały już wykorzystane - w Polsce taka sytuacja nie nastąpiła, także myślimy, że nie ma po prostu podstaw do uruchomienia takiej decyzji. Najpierw musi być zatwierdzona przez Brukselę, później, jeżeli będziemy uważali, że ona jest nieprawidłowa, to oczywiście ją zaskarżymy.

CS: A jeżeli, załóżmy panie prezesie tak hipotetycznie, że uwarunkowania prawne będą umożliwiały wydanie takiej decyzji, to wtedy co zrobi dalej Telekomunikacja Polska?

MW: Telekomunikacja Polska nie może działać przeciwko prawu…

CS: Czyli pogodzicie się?

MW: Więc Telekomunikacja Polska będzie marnowała pieniądze swoich akcjonariuszy

i marnowała czas Polaków czekających na lepszy internet, zajmując się tą niepotrzebną decyzją.

CS: Prezes UKE twierdzi, że tak naprawdę to w tej chwili jest marnowany czas i to właśnie podział ma doprowadzić do tego, że Polacy odczują na własnej skórze lepszą jakość usług telekomunikacyjnych, a konkurencja na rynku odczuje na własnej skórze lepsze warunki do działania.

MW: Prezes UKE niewątpliwie promuje konkurencję i niewątpliwie pomaga konkurencji…

CS: A to źle czy dobrze?

MW: Myślę, że to jest jedyne zdanie prezesa UKE, bo konkurencja korzysta z infrastruktury TP. Jeśli TP nie będzie inwestowała, to będziemy się dzielili może nieco sprawniej, może nieco szybciej, ale coraz starszą siecią TP. Natomiast wracając do tych nieprawidłowości, wczoraj nawet cytowano ilość osiemdziesięciu przypadków udokumentowanych przez moich konkurentów, niewłaściwego zachowania się TP. Ja przypomnę, że przyłączyliśmy milion linii, więc nie twierdzę, że w mojej firmie nie ma ludzi, którzy popełniają błędy, ale ta jakość usług dla moich konkurentów - osiemdziesiąt przypadków na milion przyłączonych linii, nie wydaje się, żeby to był powód to tego, żeby znów siedemset pięćdziesiąt milionów złotych

i cztery lata tracić.

CS: Czy to grozi wstrzymaniem również jakichś inwestycji?

MW: Oczywiście, cytując zresztą sporządzony dla UKE raport konsorcjum…

CS: To skąd pan będzie musiał zabrać, by sfinansować proces podziału?

MW: Będę musiał zabrać ze światłowodów, będę musiał zabrać z szybkiego internetu dla Polaków, będę musiał również zabrać z modernizacji linii już istniejących, więc będziemy dzielić coraz bardziej starzejącą się infrastrukturę i na końcu znajdziemy się z internetem XX wieku w 2012 roku.

CS: A będzie pan musiał zabrać równowartość tej kwoty, jak to jest wymienione rzeczywiście w raporcie - czyli siedemset pięćdziesiąt cztery miliony złotych, czy też może więcej, a może mniej?

MW: Dzisiejsze wypowiedzi konsultantów w prasie mówią o tym, że kwoty mogą być nawet większe.

CS: A pana zdaniem?

MW: Moim zdaniem myśmy wyliczyli podobną kwotę, czyli około sześciuset - siedmiuset milionów złotych.

CS: A czy nie jest przypadkiem tak, że później jednak mimo wszystko - tak jak zresztą twierdzi Urząd Komunikacji Elektronicznej - będą zyski z owego podziału?

MW: Zyski z podziału będą istniały ewentualnie w zmianie jakości usług, z tym, że zaproponowaliśmy urzędowi, przewidując te ewentualne decyzje, nasze podejście do tego problemu, czyli tak zwaną równoważność dostępu, czyli wprowadzenie lepszego monitoringu jakości usług, naszej samokontroli, wewnętrznej kontroli Telekomunikacji Polskiej, którą można wdrożyć i takie samo ograniczenie z naszej strony można wdrożyć w ciągu

roku - osiemnastu miesięcy, bez wydawania sześciuset milionów. Ja wolałbym te pieniądze, naprawdę nawet pod przymusem regulacyjnym, wydać na linie światłowodowe do domów, niż na prawników i rozdzielanie systemu informacyjnych.

CS: Jak UKE reaguje w tej chwili na ową propozycję równoważności dostępu?

MW: UKE z nami rozmawia…

CS: Rozmawia i…?

MW: Rozmowy prowadziliśmy różne i póki co rzeczywiście niewiele było przypadków, w których doszło na końcu do jakiegoś konkretnego porozumienia.

CS: A jak pan myśli, dlaczego?

MW: Moim zdaniem dlatego, że mamy niestety do czynienia z próbą udowodnienia doktryny i jeśli rozmawiamy o doktrynach, to…

CS: Z której strony UKE próbuje udowodnić doktrynę?

MW: Ja jestem przekonany o tym, że kwestia podziału, która była nazwana intuicją jeszcze pół roku temu, osobistą intuicją, dziś jest osobistą doktryną i boję się, że wszyscy na tym stracimy.

CS: Ale z drugiej strony pojawiają się również głosy, że TP S.A. też kieruje się doktryną…

MW: Proszę zobaczyć, ile zmieniło się w TP S.A. w ciągu ostatnich trzech lat, a ile zmieniło się w urzędzie - w urzędzie powiedziałbym jesteśmy wciąż karani, wciąż pokazywani palcem, wciąż promowana jest opcja operatorów alternatywnych jako jedynego rozwiązania na bolączki Polski.

CS: Kieruje pan największą firmą na rynku telekomunikacyjnym, a kreuje się pan tutaj jako chłopiec do bicia.

MW: Ja się nie kreuję jako chłopiec do bicia, ja jestem sfrustrowanym przedsiębiorcą

i obywatelem, który chciałby, żeby Polska w XXI wieku miała odpowiednie do XXI wieku narzędzia i usługi. Ten raport i te cztery stracone lata tego nam na pewno nie dadzą i pod tym się podpisujemy.

CS: Panie prezesie, wracając do tej propozycji równoważności dostępu - myśli pan, że jest szansa na porozumienie? Wczoraj w tym studiu rzeczywiście Anna Streżyńska mówiła, że równoległe z przygotowaniami tej decyzji widziałaby dobre, merytoryczne rozmowy

z państwem, dotyczące wychodzenia jakby na przeciw owemu podziałowi. Myśli pan, że to zakończy się porozumieniem?

MW: Ja wciąż mam taką nadzieję, zresztą od pierwszego dnia na moim stanowisku mówiłem o tym, że oczekuje partnerskich relacji z urzędem i będę to zawsze powtarzał.

CS: To jak pan sobie wyobraża to porozumienie, do czego możecie się posunąć, w jakim stopniu możecie ustąpić, by zawrzeć takowe porozumienie z Urzędem Komunikacji Elektronicznej?

MW: Przedstawiliśmy taki projekt urzędowi…

CS: Czy to jest ta właśnie równorzędność dostępu, to jest ta jedyna i najlepsza oferta, którą możecie złożyć?

MW: To jest oferta, która działa na innych rynkach, to są standardy. Tak jak podział jest standardem, tak i równoważność dostępu to nie jest wynalazek Macieja Wituckiego

i Telekomunikacji Polskiej. To jest stosowane na świecie rozwiązanie i pani prezes jako specjalista od tego rynku, bo trudno jej odmówić tego, że zna się na rynku telekomunikacyjnym, wie, że jest to dość standardowe rozwiązanie, trzeba je tylko wdrożyć.

CS: Ale również wczoraj, zresztą wcześniej, kiedy państwo zaproponowali ową równoważność dostępu, pojawiały się takie głosy ze strony Urzędu Komunikacji Elektronicznej, że jest tam: po pierwsze zbyt mało konkretów, na zasadzie gentleman's agrement, a UKE z TP S.A. raczej gentleman's agreement nie będzie zawierał, bo nie bardzo w nie wierzy.

MW: Ja myślę, że rzeczywiście w tych wczorajszych wypowiedziach, zresztą dzisiejszych również, UKE jest skoncentrowana na środkach przymusu, na metodach nacisku. Zresztą od kilku miesięcy pojawia się takie żądanie - swego czasu były żądania wywracania szuflad w biurkach prezesów, ja myślę, że naprawdę czas zejść z tego, może i budzącego takie emocje

i ładnie sprzedającego się w mediach wojennego tonu, i przejść naprawdę do wspólnego znalezienia rozwiązania dla czterdziestu milionów Polaków. Mówię o tym od początku

i moim zdaniem tutaj konieczne jest też włączenie w to rządu, ja myślę, że mamy ministerstwo infrastruktury, które zajmuje się…

CS: Będzie pan przekonywał ministerstwo infrastruktury, by nie zgodziło się na taką zmianę prawa, która pozwalałaby wprowadzić podział funkcjonalny TP S.A.?

MW: Tutaj nie chodzi o lobbing prawny.

CS: A o co chodzi?

MW: Ja będę przekonywał ministerstwo infrastruktury, żeby aktywnie zaangażowało się w tę rozmowę, ponieważ my niewątpliwie potrzebujemy trzeciej strony, która ten nasz dialog będzie jakby w pewnym sensie gwarantowała, gwarantowała, że będziemy posuwali się do przodu i będzie mogła w sposób obiektywny, po tych trzech latach pełnych emocji prowadzić do konkretnych rozwiązań. Nie płaćmy przez najbliższe cztery lata tylko i wyłącznie firmom prawnym.

CS: Ale to co, powtórzy pan taką ofertę - fakt faktem to był oferta dosyć nieoficjalna, która pojawiła się kilka tygodni temu - mówiło się, zresztą również pisało o tym, że jeżeli Anna Streżyńska pozostanie na fotelu prezesa UKE, wtedy inwestycje liczone w okolicach około dwudziestu miliardów złotych nie zostaną przeprowadzone, w innym wypadku by zostały. Czy ta oferta zostanie powtórzona, jest prawdziwa, nieprawdziwa?

MW: Taka oferta nigdy nie została złożona. To jest interpretacja, którą przeprowadził prezes UKE. To, co ja oferuję to jest gotowość spółki TP S.A. do inwestowania w Polsce. Gotowość do inwestowania pod rygorem regulacyjnym, bo jest to normalne, istnieje regulatorów jest to rzecz absolutnie normalna. Natomiast potrzebujemy dyskusji wychodzącej poza doktryny

i religie tego jak rynek ma być zorganizowany, a bardziej oparty na to jak ten rynek ma służyć końcowym konsumentom. Dzisiaj jej nie ma, dzisiaj nie pracujemy dla konsumentów.

CS: Będzie pan walczył do samego końca, żeby ta decyzja nie weszła w życie?

MW: Ja będą walczył do samego końca o to, żeby decyzje były jak najlepsze dla Telekomunikacji Polskiej i dla klientów. Ja żyję z klientów, nie z prawników.

CS: Dziękuję bardzo. Maciej Witucki - prezes Telekomunikacji Polskiej S.A.

MW: Dziękuję.
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~realista
oklamuja, naciagaja, okradaja a na koniec lamentuja ze im sie to konczy - zatrudnili prezesa z lukasa aby teraz w tym segmencie wciskal ciemnote masowemu klientowi a tu sie okazalo ze za miast sprzedawania "cegly" trzeba sie zajac sprzataniem balaganu. Z tym sobie ten prezes na pewno nie poradzi a wiec znowu przyjda zmiany.oklamuja, naciagaja, okradaja a na koniec lamentuja ze im sie to konczy - zatrudnili prezesa z lukasa aby teraz w tym segmencie wciskal ciemnote masowemu klientowi a tu sie okazalo ze za miast sprzedawania "cegly" trzeba sie zajac sprzataniem balaganu. Z tym sobie ten prezes na pewno nie poradzi a wiec znowu przyjda zmiany...
dobrze ze jest w tym kraju ktos kto walczy o nasze prawa i zwalcza obłudnego monopoliste

"brak mozliwosci technicznych" Panie prezesie, jak to mawiaja pracownicy TPSy, idzie nowe i cale szczescie !
godle
Misjonarz się znalazł ... ha, ha, ha ... w imieniu francuskiego właściciela Polskę w XXI wiek monopolu i ograniczania konkurencji chce wprowadzać ...
~gnida
A skup akcji własnych zajął już prawie 700 mln. Więc o co chodzi Panie preziu? Skończyło się dojenie klienta? Niezgodne z misją Pana firmy?

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki